Fonetyka jêzyka polskiego: samog³oski, spó³g³oskiW jêzyku polskim obok afrykat typu „dz” spotykamy ró¿ne od nich po³±czenia, które mo¿na interpretowaæ jako „d+z”. U¿ywany zwykle (nie przez slawistów) dla transkrypcji wymowy standard IPA nie przewiduje osobnych pojedynczych symboli dla afrykat, traktuj±c je jako po³±czenia dwóch d¼wiêków. Ponadto zarówno dla polskiego „sz”, jak i dla angielskiego „sh” stosuje siê ten sam symbol mimo wyra¼nie ró¿nej wymowy. Dla unikniêcia pomy³ek zastosowa³em tu wiêc inny system transkrypcji. Poprawne wy¶wietlenie u¿ytych symboli wymaga zainstalowania w systemie pewnych fontów. Choæ ortografia polska nie zawsze dostarcza pewnych wskazówek dotycz±cych wymowy, zasada „czytaj tak, jak jest napisane” mo¿e byæ stosowana w o wiele wiêkszym stopniu ni¿ np. w jêzyku angielskim. Nieco gorzej wygl±da stosowanie zasady „pisz tak, jak mówisz”. Polska ortografia ignoruje liczne asymilacje wystêpuj±ce w odmianie i s³owotwórstwie, stosuj±c (niekonsekwentnie) zasadê morfologiczn±. Prawdziw± zmor± dla ucz±cych siê polskiego (tak¿e dla m³odych Polaków) jest natomiast stosowana w polskiej ortografii zasada historyczna, ró¿nicuj±ca pisowniê trzech d¼wiêków w zale¿no¶ci od ich pochodzenia: u/ó, rz/¿, ch/h. Ró¿na pisownia jest tutaj z jednej strony zasz³o¶ci± historyczn±, z drugiej jednak strony pozwala odró¿niæ od siebie homofony (wyrazy identycznie brzmi±ce): Bug – buk – Bóg, morze – mo¿e, he³m – Che³m (miejscowo¶æ; w staropolskim tak¿e che³m ‘wzgórze’). Wiêcej na ten temat na stronie po¶wiêconej osobliwo¶ciom polskiej ortografii. Krzepi±ce dla Polaków jest jednak zestawienie z jêzykiem angielskim, gdzie mo¿na odnie¶æ wra¿enie, ¿e ¿adne zasady wymowy ani pisowni nie s± przestrzegane. I tak, w wyrazach even – meet – speak – key – ceiling – people – machine – piece – quay – Caius – Caesar – Phoenix zaznaczone t³ustym drukiem litery (sekwencje liter) maj± tak± sam± wymowê. I odwrotnie, dany grafem (litera) mo¿e byæ czytany w ró¿ny sposób: o w ka¿dym z wyrazów polish ‘polerowaæ’, Polish, move (oo), Home (yoo), love, one, woman, women (i), store, word, correct, reason (-) jest czytane w inny sposób. Wróæmy jednak do polskiej wymowy. Tu mo¿na obejrzeæ tabele obrazuj±ce z³o¿ono¶æ polskiej fonetyki i ortografii z u¿yciem symboli fonetycznych. Poni¿ej przedstawiê tylko skrótow± analizê bez u¿ycia specjalnych symboli. Zaznaczyæ trzeba na wstêpie, ¿e d¼wiêki w jêzyku polskim silnie oddzia³uj± na siebie, st±d spotyka siê ró¿ne pogl±dy na ilo¶æ fonemów (g³osek) w jêzyku polskim. Pewne fonemy wystêpuj± tylko w pewnych kontekstach, niektóre za¶ segmenty jêzyka mo¿na zamiennie traktowaæ b±d¼ jako jeden fonem o niejednolitej artykulacji (innej na pocz±tku ni¿ na koñcu), b±d¼ te¿ jako dwa zlane ze sob± fonemy. St±d inne opracowania fonetyki polskiej mog± siê ró¿niæ od tu przedstawianego przeze mnie. Polski alfabet sk³ada siê z 32 liter: a, ±, b, c, æ, d, e, ê, f, g, h, i, j, k, l, ³, m, n, ñ, o, ó, p, (q), r, s, ¶, t, u, (v), w, (x), y, z, ¼, ¿. Trzy dodatkowe litery q, v, x wystêpuj± tylko w tych nieprzyswojonych wyrazach obcych, które zachowa³y oryginaln± pisowniê. Porz±dek tych 35 liter jest istotny przy odszukiwaniu wyrazów w s³ownikach: góra nastêpuje po gotyk, bo ó jest odrêbn± liter±, a nie jak±¶ odmian± o. Tradycyjnie mówi siê tak¿e o 7 dwuznakach oznaczaj±cych pojedyncze d¼wiêki: ch, cz, dz, d¼, d¿, rz, sz, choæ podobn± funkcjê maj± w pewnych kontekstach (przed samog³osk±) kombinacje liter ci, dzi, gi, ki, ni, si, zi (a z pewnymi zastrze¿eniami tak¿e bi, fi, mi, pi, wi). W s³ownikach wszystkie te dwu- i trójznaki traktowane s± jak zwyk³e zestawienia liter. Nale¿y zwróciæ uwagê, ¿e w pewnych wyrazach mog± wyst±piæ po³±czenia liter dz, d¿, rz nietworz±ce dwuznaku, tj. reprezentuj±ce dwa odrêbne d¼wiêki – przyk³ady poni¿ej. Jedna z podstawowych zasad polskiej pisowni g³osi, ¿e dla zapisu d¼wiêków spalatalizowanych:
Wszystkie inne spó³g³oski spalatalizowane mog± wystêpowaæ tylko przed samog³osk±. Piszemy wiêc zwyk³e b, f, m, g, k, p, w na oznaczenie spalatalizowanych d¼wiêków przed i, bo tu niespalatalizowane ich odmiany wyst±piæ nie mog±, np. robi, trafisz, mi³y, nagi, taki, piszê, mówi. Przed innymi samog³oskami u¿ywamy bi, fi, mi, gi, ki, pi, wi, np. robiê, trafiê, mia³y, nagie, takie, piasek, mówiê. W niektórych przypadkach w s³owach obcego pochodzenia ci, si, zi (nigdy ni) oznaczaj± po³±czenia zwyk³ych c, s, z (nie æ, ¶, ¼) z i, np. cito, sinus, zin. Ponadto przed samog³osk± i mo¿e oznaczaæ spó³g³oskê j, a nie tylko palatalizacjê poprzedzaj±cych b, ch, cz, d, d¿, f, g, h, k, l, m, n, p, r, sz, t, w, ¿, np. Arabia, marchia, glediczia, diabe³, lod¿ia, mafia, magia, hiena, makia, dalia, mumia, unia, rupia, Maria, d¿anaszia, tiara, rewia, a¿io. Litery j po tych spó³g³oskach nie u¿ywa siê. Samog³oski Siedem liter oznacza samog³oski: a, e, i, o, ó, u, y, przy czym:
poza tym ortografia dok³adnie przedstawia wymowê 6 polskich samog³osek. W przeciwieñstwie do wielu jêzyków europejskich (angielskiego, niemieckiego, francuskiego czy nawet rosyjskiego) nie obserwujemy redukcji samog³osek w sylabach nieakcentowanych, st±d brak w polskim d¼wiêku w rodzaju angielskiego a w about. Odpowiedniki samog³osek a, e, i, o, u/ó znajdziemy w innych znanych jêzykach (niemieckim, francuskim, w³oskim, hiszpañskim), przy czym nale¿y uwzglêdniæ ró¿nice ortograficzne (np. polskiemu u/ó odpowiada francuskie ou) oraz brak w polskim zamkniêtych odmianek e i o, spotykanych w tych jêzykach (np. nie zawsze niemieckie e wymawia siê tak, jak polskie). Porównanie z samog³oskami angielskimi znajdziesz na tej stronie i w skoroszycie dostêpnym w formie strony WWW). Najwiêksz± osobliwo¶ci± polskiego wokalizmu jest wysoka, centralna, niezaokr±glona samog³oska y. Zbli¿ony, lecz nie identyczny d¼wiêk spotykamy w jêzykach wschodnios³owiañskich, wiêkszo¶æ pozosta³ych jêzyków s³owiañskich zidentyfikowa³a pierwotne y z i. Tylne y znajdziemy w tureckim (zapisywane tam jako i bez kropki). Tak¿e japoñskie (niezaokr±glone) u ma zbli¿on± wymowê. Jednak polskie y jest centralne, a nie tylne, i dlatego wyra¼nie inne akustycznie. Samog³oskami centralnymi s±: niskie polskie a (angielskie a w wyrazie father jest tylne), wy¿sze angielskie (brytyjskie, nie amerykañskie) u w under lub o w other, jeszcze wy¿sze jest brytyjskie ir w girl lub or w work. Polskie y stanowi kolejny szczebel tej drabiny centralnych samog³osek – jest niemal tak wysokie, jak i i u/ó. Dystrybucja samog³osek i i y w jêzyku polskim podlega pewnym regu³om – w wiêkszo¶ci kontekstów mo¿e wyst±piæ tylko jedna z nich. W jêzyku polskim w zasadzie nie ma wyrazów rozpoczynaj±cych siê od y (nie licz±c kilku zapo¿yczeñ przyjêtych w oryginalnej pisowni, w których jednak y nie oznacza samog³oski; wyj±tek stanowi byæ mo¿e chemiczny termin ylen oraz nazwa greckiej litery ypsilon, któr± jednak wydawnictwa poprawno¶ciowe ka¿± czytaæ ipsylon), nie mo¿e ono równie¿ wyst±piæ po spó³g³oskach palatalnych ani spalatalizowanych. Tylko w kilku wyrazach obcych i d¼wiêkona¶ladowczych wystêpuje po k, g, l: kynologia, kysz, gyros, androgynia, lystrozaur, glyptodon. Dwie kolejne litery polskiego alfabetu to ± i ê. W b³êdnym mniemaniu wiêkszo¶ci Polaków wyniesionym ze szko³y oznaczaj± one rzekomo „samog³oski nosowe”. Tymczasem w polskim nie ma ¿adnych samog³osek nosowych: obie litery z ogonkiem oznaczaj± po dwa nastêpuj±ce po sobie w toku mowy d¼wiêki ka¿da. Pierwszym elementem ê jest oczywi¶cie e, ciekawe jednak, ¿e ± zawiera jako pierwszy element o, a nie a. Znajduje to pewne uzasadnienie historyczne. Drugi element to spó³g³oska nosowa, która upodabnia siê do nastêpuj±cego d¼wiêku. Zgodnie z zasad± wp³ywu d¼wiêków na siebie równie¿ samog³oska uzyskuje nieznacznie nosowe zabarwienie, zw³aszcza pod koniec artykulacji, co jednak jest nieistotne. Je¶li np. wyraz tr±ba wypowiemy [tromba] z czysto ustnym o, nie pope³nimy ¿adnego b³êdu (oczywi¶cie pominiêcie tutaj m jest absolutnie niedopuszczalne). Ta sama zasada wymusza asymilacje drugiego elementu:
W wymowie pewnych osób dyftongiczna realizacja ±, ê wystêpuje w ka¿dej pozycji, przy czym miêdzy dyftong a nastêpuj±c± spó³g³oskê wstawiane jest m, n, ñ, ng przed zwartymi odpowiedniego rzêdu. Wymowa taka uwa¿ana jest jednak za gwarow± lub hiperpoprawn± (nadmierne sugerowanie siê pisowni±), a wiêc za niepoprawn±. Mo¿na tu nadto dodaæ, ¿e w jêzyku polskim nie ma wyrazów rozpoczynaj±cych siê od ±, ê. Ma to obja¶nienie historyczne. Obecnie polskie samog³oski nie ró¿ni± siê od siebie d³ugo¶ci±. W staros³owiañskim istnia³y nie tylko ró¿nice d³ugo¶ci, ale i intonacji, podobnie jak dzi¶ w serbsko-chorwackim i s³oweñskim. ¦ladem tego zró¿nicowania jest dzi¶ w polskim odmienna barwa samog³osek o – ó, ê – ± (o, ê pochodz± od samog³osek krótkich, ó, ± od d³ugich). Wymiany samog³osek s± bardzo czêste i ró¿norodne w polskiej morfologii. U ich podstaw le¿y 7 zjawisk tkwi±cych korzeniami w historii jêzyka:
Niektóre z tych wymian s± tylko pami±tkami po zawik³anej historii jêzyka i s± wa¿ne tylko dla dociekliwych, niektóre s± jednak bardzo ¿ywe do dzi¶ w odmianie wyrazów i w s³owotwórstwie. Spó³g³oski – uwagi ogólne Najpierw dobrze jest dokonaæ podzia³u polskich spó³g³osek na zwyk³e i spalatalizowane (wymawiane z dodatkowym podniesieniem grzbietu jêzyka ku podniebieniu, tak jak przy wymowie i). Wielu lingwistów u¿ywa tu okre¶leñ „twarde” i „miêkkie”, co mo¿e byæ o tyle myl±ce, ¿e te same terminy w krajach anglosaskich oznaczaj± odpowiednio zwarte i szczelinowe. Dla zrozumienia zjawisk zachodz±cych w dziedzinie morfologii trzeba tak¿e wiedzieæ, ¿e podzia³ ten w jêzyku staropolskim (na pewnym umownie wydzielonym etapie rozwoju jêzyka) przebiega³ zupe³nie gdzie indziej. Mo¿emy zatem wyró¿niæ a¿ 4 grupy spó³g³osek:
Wymiany spó³g³osek niespalatalizowana – spalatalizowana odgrywaj± du¿± rolê w morfologii. Mamy tu 3 przypadki:
Wiêcej szczegó³ów na temat palatalizacji znajdziesz tutaj. Sonoranty Inny podzia³ pozwala wyró¿niæ sonoranty (wraz z pó³samog³oskami) i spó³g³oski w³a¶ciwe, a w¶ród tych ostatnich spó³g³oski bezd¼wiêczne i d¼wiêczne. Sonoranty oznaczane s± literami j, l, ³, m, n, ñ, r, czasem tak¿e i, u; do tej klasy nale¿y te¿ „ogonek” – drugi element dwug³osek ±, ê. Z perspektywy zjawisk morfologicznych do sonorantów zbli¿one s± z uwagi na swoje pochodzenie rz (nie ¿!) i w. Sonoranty zwykle wymawiane s± d¼wiêcznie z wyj±tkiem przypadku, gdy znajd± siê pomiêdzy spó³g³oskami bezd¼wiêcznymi (piosnka, kosmki, krtañ), w nag³osie (na pocz±tku wyrazu) przed bezd¼wiêczn± (rtêæ, mkn±æ) albo na koñcu wyrazu po spó³g³osce, zw³aszcza bezd¼wiêcznej (wiatr, my¶l, piek³). Nawet wtedy ubezd¼wiêczniaj± siê jednak tylko w szybkiej mowie. Polskie sonoranty nigdy nie tworz± odrêbnej sylaby, w odró¿nieniu od czeskich, a tak¿e angielskich (np. rythm). Gdy nie s±siaduj± z samog³osk±, wchodz± w sk³ad trudnych do wymówienia dla obcokrajowca zbitek kilku spó³g³osek, np. Strwi±¿, Brda, l¶niæ, ³za, rytm, rdza (wszystkie te wyrazy s± jednosylabowe). W tej pozycji w ogóle nie mo¿e wyst±piæ j, natomiast nale¿y odró¿niaæ ³ od u: spiek³ – spieku, ³zy – uzysk (koñcowe ³ po spó³g³osce opuszcza siê w szybkiej mowie, ale nie wszyscy uwa¿aj± to za poprawne). Oto uwagi szczegó³owe:
Spó³g³oski w³a¶ciwe Bezd¼wiêczne, jak i w innych jêzykach s³owiañskich, s± wymawiane bez drgañ wiêzade³ g³osowych, d³u¿ej od d¼wiêcznych, nie s± jednak praktycznie wymawiane silniej od nich, w zwi±zku z tym nie maj± te¿ przydechu. Ró¿nica miêdzy polskim t a d polega wiêc na czym¶ innym ni¿ miêdzy angielskim czy niemieckim t a d, które ró¿ni± siê przede wszystkim si³± (w jêzykach germañskich t jest silniejsze ni¿ d i zazwyczaj przydechowe). Wszechobecna w jêzyku polskim zasada asymilacji d¼wiêków wprowadza szereg ograniczeñ na swobodê wystêpowania bezd¼wiêcznych i d¼wiêcznych (ograniczenia te nie dotycz± sonorantów):
Ortografia odnotowuje tylko asymilacje rzadko spotykane oraz wystêpuj±ce w obocznych postaciach morfemów, np. dech – tch-u, deszcz – d¿d¿-ownica, S±cz – s±decki, pomija natomiast typowe upodobnienia na granicy morfemów (w sandhi wewnêtrznym), np. buzia [bu¼a] – bu¼ka [bu¶ka], wsuwaæ [fsuwaæ] – wsuwka [fsufka], kosiæ [ko¶iæ] – ko¶ba [ko¼ba]. W toku mowy zachodz± tak¿e asymilacje na granicach s±siednich wyrazów (sandhi zewnêtrzne, ³±czenie miêdzywyrazowe) w zasadzie zgodnie z powy¿szymi regu³ami. Tym razem nag³osowe rz, w jednak nie ubezd¼wiêczniaj± siê, a przeciwnie, jak inne spó³g³oski d¼wiêczne, powoduj± ud¼wiêcznienie wyg³osowej spó³g³oski poprzedniego wyrazu, np. podnie¶ rzeczy [podñe¼ ¿eczy], brat wyjecha³ [brad wyjecha³]. Gdy wyraz zaczyna siê od samog³oski lub sonorantu, a poprzedni koñczy na spó³g³oskê w³a¶ciw± (bez wzglêdu na jej pisowniê: brat ojca, brzeg jeziora), wymawia siê j± w zale¿no¶ci od regionu bezd¼wiêcznie (Warszawa: [brat ojca, b¿ek je¼ora]) lub d¼wiêcznie (Poznañ, Kraków: [brad ojca, b¿eg je¼ora]). Oba te style ³±czenia miêdzywyrazowego uznawane s± za poprawne. Samog³oska nag³osowa jest poprzedzana zwarciem krtaniowym. Koñcowa spó³g³oska przyimka pozostaje d¼wiêczn± przed samog³osk± w jêzyku literackim (w tym przypadku mo¿e zanikaæ zwarcie krtaniowe): pod okiem. Szczegó³owe uwagi o wymowie spó³g³osek:
Tutaj znajduj± siê tabele przedstawiaj±ce dok³adniej szereg problemów fonetyki polskiej. Inn± interpretacjê polskiej fonetyki znajdziesz tutaj. Akcent Okre¶lenie akcent znaczy „przy¶piew” i jest dobrze dobran± nazw± dla tego zjawiska, gdy¿ polski akcent jest przede wszystkim toniczny (melodyczny), a nie tylko dynamiczny (jak sugerowali autorzy wielu starszych prac). Sylaba akcentowana jest wiêc zasadniczo wymawiana wy¿szym tonem (choæ prawd± jest, ¿e tak¿e z nieco wiêksz± si³±). Z uwagi na g³ównie toniczny charakter polskiego akcentu w sylabach nieakcentowanych nie ma redukcji (porównaj angielski, niemiecki czy rosyjski). Z regu³y akcentuje siê drug± sylabê od koñca. Oto kilka wyj±tków („`” oznacza akcent na nastêpuj±cej po nim sylabie):
Tutaj mo¿esz porównaæ moje obserwacje ze wskazaniami s³owników poprawno¶ciowych. Morfologia – czê¶ci mowy odmienne, cz. 1Jêzyk polski uwa¿a siê za wybitnie trudny nie tyle z uwagi na fonetykê, gdy¿ istnieje wiele jêzyków o bardziej zawik³anej i trudniejszej wymowie, ile raczej z uwagi na jego morfologiê. Wydaje siê, ¿e w polskiej morfologii nie ma zasad bezwyj±tkowych, a wiêcej, mo¿na kwestionowaæ zasadno¶æ ogólnie przyjêtych praw jêzykowych w odniesieniu do polszczyzny, a ju¿ na pewno mo¿na dyskutowaæ zasadno¶æ wszelkich podzia³ów i zakres znaczeniowy pojêæ gramatycznych (np. pojêcie rodzaju gramatycznego). Je¶li kto¶ uzna dalszy wywód za mêtny, niech nie obwinia za to autora, a raczej przedmiot. Jêzyk polski nale¿y do jêzyków fleksyjnych. Wiêkszo¶æ wyrazów z³o¿ona jest z pewnej liczby cz±stek zwanych morfemami, z których ka¿da niesie odrêbne znaczenie. W¶ród morfemów wyró¿niamy morfemy leksykalne, bêd±ce najczê¶ciej rdzeniami wyrazów i nios±ce znaczenia s³ownikowe, oraz morfemy gramatyczne, wi±¿±ce tamte w pewne ca³o¶ci. Istniej± równie¿ tzw. morfemy s³owotwórcze, których zadaniem jest ³±czenie pozosta³ych morfemów w wyrazy. Niekiedy nie udaje siê odró¿niæ morfemów gramatycznych od s³owotwórczych, dlatego obejmuje siê je wspóln± nazw±: afiksy. W¶ród nich wyró¿nia siê prefiksy (przedrostki), poprzedzaj±ce rdzeñ wyrazu, sufiksy (przyrostki s³owotwórcze, koñcówki gramatyczne), nastêpuj±ce po rdzeniu, interfiksy (³±czniki) ³±cz±ce dwa rdzenie ze sob±, postfiksy nastêpuj±ce po koñcówkach (np. ~¶ w kto¶). Na przyk³ad w wyrazie jêzykoznawstwo mo¿emy wyró¿niæ kolejno:
Tak¿e w jêzyku angielskim znajdziemy prefiksy (np. forget), przyrostki s³owotwórcze (np. neighbourhood), koñcówki fleksyjne (np. played), ³±czniki (raczej tylko w nowych latynizmach, jak arachnophobia czy metallomania). Choæ wiêc angielski ma charakter bardziej analityczny ni¿ polski, istniej± w nim zasadniczo te same zjawiska, jedynie w mniejszym natê¿eniu. W angielskim jest nawet wiêcej ni¿ w polskim wyrazów z³o¿onych, np. blackboard, apple-tree, goldsmith. Ich polskie odpowiedniki to b±d¼ to wyrazy proste (blackboard – tablica), b±d¼ utworzone za pomoc± afiksów (apple-tree – jab³oñ : apple – jab³ko, goldsmith – z³otnik : gold – z³oto). Pod wzglêdem stopnia z³o¿ono¶ci wyrazów polski nie bije wcale ¶wiatowych rekordów. W niemieckim trafiaj± siê wyrazy z³o¿one z kilku rdzeni, co w polskim jest zjawiskiem bardzo rzadkim. W innych jêzykach ¶wiata ponadto istniej± preformatywy (przodówki), a wiêc morfemy gramatyczne poprzedzaj±ce rdzeñ, infiksy (wrostki) wchodz±ce do ¶rodka rdzenia, np. w ³aciñskim linquo: ‘zostawiam’ wobec li:qui: ‘zostawi³em’, transfiksy otaczaj±ce rdzeñ, np. niemieckie gemalt ‘namalowany’, z transfiksem ge-t, wobec malen ‘malowaæ’, oraz cyrkumfiksy wchodz±ce do rdzenia w kilku miejscach, np. w arabskim jaktubu ‘pisze’, kataba ‘napisa³’, kutiba ‘zosta³ napisany’ (rdzeñ k-t-b, preformatyw ja-, cyrkumfiksy 0-u-u, a-a-a, u-i-a). O s³owotwórczych transfiksach mo¿emy mówiæ tak¿e w jêzyku polskim: u³atwiæ : ³atwy, odsiarczyæ : siarka, nas³oneczniæ : s³oneczny. Morfemy w jêzykach fleksyjnych, w tym w polskim, ³±cz±c siê ze sob± oddzia³uj± na siebie. Do³±czenie jakiego¶ afiksu powoduje niejednokrotnie daleko posuniête zmiany s±siednich morfemów. Najwiêcej zmian morfemów w odmianie wystêpuje na granicy tematu i koñcówki. Zmiany te na szczê¶cie podlegaj± pewnym regu³om, omówionym w innym miejscu. Czasem zmiany przy ³±czeniu morfemów id± dalej. Na przyk³ad porównaj zestawienia: braæ – biorê – bierze – zabieraj, dech – tchu. Ró¿ne postacie morfemu nie zawsze da siê obja¶niæ zmianami fonetycznymi, np. w formach cielê – cielêcia – cielêta – ciel±t oboczno¶ci s³owotwórczego morfemu ê : êæ (ortograficznie êci) : êt : ±t mo¿na obja¶niæ tylko cofaj±c siê g³êboko do historii jêzyka. Czasem morfemy zlewaj± siê ze sob± zupe³nie, por. niemieckie Mutter ‘matka’ – Mütter ‘matki’ (tu morfem wyra¿aj±cy liczbê mnog± zlewa siê zupe³nie z rdzeniem modyfikuj±c go), polskie go, mu, gdzie nie da siê oddzieliæ tematu i koñcówki. Szereg morfemów mo¿e mieæ tak± sam± funkcjê, jednak konkretny morfem ³±czy siê tak¿e tylko z danymi, ale nie innymi morfemami. Na przyk³ad zarówno ~u, jak i ~owi maj± znaczenie koñcówki celownika liczby pojedynczej, jednak poprawne s± tylko formy ojcu, kotu, choæ cz³owiekowi, piecowi. Regu³y okre¶laj±ce jakie morfemy ³±cz± siê z jakimi nie zawsze s± przejrzyste (tak¿e sami Polacy miewaj± w±tpliwo¶ci), dlatego jêzyk polski jest uwa¿any za tak trudny. Drug± cech± odró¿niaj±c± jêzyki fleksyjne od aglutynacyjnych (jak wêgierski, turecki, gruziñski) jest skupianie w sobie ró¿nych funkcji przez jeden morfem. Wystarczy porównaæ zestawienia:
W jêzykach aglutynacyjnych da siê wyodrêbniæ morfem oznaczaj±cy liczbê mnog± (wêg. ak, tur. ler), w jêzykach fleksyjnych ka¿dy z morfemów oznacza jednocze¶nie liczbê i przypadek. Jednak tak¿e w jêzykach fleksyjnych znajdujemy przyk³ady aglutynacji, np. niem. Kindern (kind- jest rdzeniem, -er- wyra¿a l. mnog±, -n celownik), pol. czyta³em (rdzeñ czyt-, przyrostek tematowy -a-, czas przesz³y -³-, rodzaj mêski -e-, 1. osoba -m), tak¿e w ang. childrens' (rdzeñ child-, l.mn. -ren-, dope³niacz -s'). W jêzyku polskim aglutynacja dotyczy tylko pewnych form czasownikowych; aglutynowane koñcówki mo¿na oddzieliæ od czasownika i przylepiæ do innego wyrazu w zdaniu, np. gdzie¶ by³a obok gdzie by³a¶. Podzia³ wyrazów na rzeczowniki, przymiotniki, czasowniki itd., omówiony w innym miejscu, bywa w praktyce niewygodny. W¶ród wszystkich wyrazów jêzyka polskiego mo¿na jednak wyró¿niæ 3 grupy:
Deklinacja, czê¶æ 1 Odmianie przez przypadki podlegaj± znane ze szkolnego kursu gramatyki rzeczowniki (w tym ods³owne), przymiotniki (wraz z imies³owami), liczebniki i niektóre zaimki. Omówimy tu tak¿e pochodne przys³ówki (odprzymiotnikowe), czêsto podlegaj±ce stopniowaniu, które mo¿na uznaæ za specjalne formy przymiotników. Wyrazy te nazywamy ogólnie imionami. Rozmaite formy imion mo¿na scharakteryzowaæ pod wzglêdem nastêpuj±cych kategorii: Rzeczowniki odmieniaj± siê przez liczby i przypadki, maj± natomiast sta³y i okre¶lony rodzaj. Pozosta³e imiona odmieniaj± siê tak¿e przez rodzaje, dostosowuj±c swoj± formê do rodzaju rzeczownika, z którym s± zwi±zane w zdaniu. Niektóre mog± równie¿ podlegaæ stopniowaniu. Liczebniki odmieniaj± siê przez przypadki i rodzaje, posiadaj± natomiast sta³± i okre¶lon± liczbê. Warto tu podkre¶liæ brak zró¿nicowania imion pod wzglêdem kategorii okre¶lono¶ci. Angielskim odpowiednikiem polskiego cz³owiek mo¿e byæ wiêc a man, the man lub man. W razie konieczno¶ci zamiast a / an u¿ywa siê jeden, jaki¶, pewien, zamiast the mo¿na u¿yæ zaimka wskazuj±cego ten. Podobnie w liczbie mnogiej – polskiemu ludzie mo¿e odpowiadaæ some people, any people, people lub the people. We wspó³czesnym jêzyku polskim istnieje jedynie liczba pojedyncza i mnoga. Istniej± rzeczowniki maj±ce tylko liczbê mnog± (pluralia tantum), np. drzwi, usta, no¿yczki, urodziny, spodnie. Niektóre z nich maj± formê liczby pojedynczej, ale zachowuj± siê jak formy liczby mnogiej, np. pañstwo w zdaniu ci pañstwo wreszcie przyszli. Istniej± tak¿e w polskim rzeczowniki niepoliczalne, które maj± formê liczby pojedynczej (rzeczowniki zbiorowe). Do¶æ podobny system znajdziemy w jêzyku angielskim, choæ w szczegó³ach istnieje sporo ró¿nic. Np. obie liczby maj± w przeciwieñstwie do odpowiedników angielskich wiadomo¶æ ‘a piece of news’ – wiadomo¶ci ‘some news’ lub mebel ‘a piece of furniture’ – meble ‘furniture’. Czasem bywa odwrotnie – angielskie lives, liczba mnoga od life ‘¿ycie’, nie daje siê najczê¶ciej dos³ownie przet³umaczyæ na polski. Niepoliczalno¶æ jest w jêzyku polskim jednak mniej rygorystyczna: ile to odpowiednik zarówno how much jak i how many. Choæ mi³o¶æ, ¿ycie czy woda s± zasadniczo niepoliczalne, mog± jednak wyst±piæ w liczbie mnogiej (dwie mi³o¶ci jego ¿ycia, koty maj± podobno siedem ¿yæ, wody g³êbinowe). Wbrew twierdzeniom wielu lingwistów w zasadzie nie ma wiêc w polskim rzeczowników maj±cych tylko liczbê pojedyncz± (singularia tantum). W dawnym jêzyku wystêpowa³a jeszcze liczba podwójna, której ¶lady (najczê¶ciej w znaczeniu liczby mnogiej) pozosta³y w gwarach (robita zamiast robicie, z pochodzenia forma 2. osoby liczby podwójnej), w pewnych przys³owiach (m±drej g³owie do¶æ dwie s³owie) i w formach niektórych wyrazów (rêce, oczy, uszy). Porównaj tak¿e sto (liczba pojedyncza) – dwie¶cie (liczba podwójna) – trzysta, czterysta (liczba mnoga). W tradycyjnych gramatykach rozró¿nia siê 3 rodzaje imion: mêski, ¿eñski i nijaki. Zastêpuj±c wyrazy mê¿czyzna, ch³opiec, kot, statek, stó³ u¿yjemy zaimka on, zamiast kobieta, dziewczyna, krowa, twarz, g³owa, ³ód¼, poduszka powiemy ona, wreszcie zamiast dziecko, dziewczê, cielê, krzes³o powiemy ono. Czy stó³ jest bardziej mêski od krzes³a? Czy dziewczê nie ma okre¶lonej p³ci? Rodzaj zale¿y wiêc nie od rzeczywistej p³ci opisywanego obiektu, lecz uwarunkowany jest jêzykow± konwencj± wymagaj±c± formalnego dostosowania powi±zanych sk³adniowo wyrazów. Zupe³nie podobne rozró¿nienie rodzaju wystêpuje w jêzyku angielskim. Zastêpuj±c man, boy u¿yjemy he, zastêpuj±c woman, girl – she, wreszcie table, chair zast±pimy przez it. Mo¿emy mówiæ tu wiêc o rodzaju naturalnym. Jednak ship jest rodzaju ¿eñskiego – she! W jêzyku polskim takich „wyj±tków” jest po prostu o wiele wiêcej. Sprawa jednak siê komplikuje, gdy¿ polskie przymiotniki i zaimki wskazuj±ce (podobnie jak to by³o w ³acinie i jest dot±d w niemieckim czy francuskim) przyjmuj± ró¿ne formy w zale¿no¶ci od rodzaju rzeczownika, do którego siê odnosz±. Porównajmy:
Niestety, na tym komplikacje siê nie koñcz±. Mówimy mój dobry brat, mój dobry kot, mój dobry stó³ i na tej podstawie przypisujemy rzeczownikom brat, kot, stó³ rodzaj mêski. Wystarczy jednak zbadaæ postaæ tych wyra¿eñ w bierniku (przypadku dope³nienia bli¿szego), aby doj¶æ do innych wniosków: widzê mojego dobrego brata, widzê mojego dobrego kota, ale widzê mój dobry stó³. Wyrazy brat, kot zaliczymy wiêc do rodzaju mêsko¿ywotnego, za¶ stó³ do rodzaju mêskonie¿ywotnego (mêskorzeczowego). Nazwy te s± dosyæ umowne – do kategorii mêsko¿ywotnych zalicza siê takie rzeczowniki jak trup, wisielec, nazwy i marki dóbr konsumpcyjnych (papieros, mercedes, pilzner), pieniêdzy (dolar, funt, z³oty) i tañców (polonez, menuet). Nie s± uznawane za ¿ywotne nazwy wiêkszo¶ci ro¶lin (widzê ten d±b, chocia¿ widzê banana – ¿ywotny!) s± natomiast nazwy wirusów, bakterii, grzybów (ona ma HIVa (czyt. hifa), znalaz³em grzyba, chwyci³em gronkowca). Mêsko¿ywotnym rzeczownikiem w jêzyku mówionym bywa gwó¼d¼, nos (w przeno¶ni: mieæ nosa), a tak¿e (w jêzyku m³odzie¿owym) smak (mieæ na co¶ smaka). W liczbie mnogiej istniej±, zamiast rodzaju mêskiego, ¿eñskiego i nijakiego, rodzaje mêskoosobowy i niemêskoosobowy. Osobliwo¶ci ich u¿ycia omówiono w dziale dotycz±cym sk³adni. Rzeczowniki mêskoosobowe wyró¿nia siê spo¶ród mêsko¿ywotnych, podczas gdy niemêskoosobowe obejmuj± resztê mêsko¿ywotnych i wszystkie mêskorzeczowe, ¿eñskie i nijakie. Poszczególne te grupy zachowuj± zwykle odrêbne koñcówki niektórych przypadków, co jest jedynym ¶ladem ich dawniejszego zró¿nicowania rodzajowego w liczbie mnogiej. I tak, rzeczowniki niemêskoosobowe maj±ce w liczbie pojedynczej rodzaj nijaki maj± w mianowniku i bierniku liczby mnogiej koñcówkê ~a, np. jaja, ³ó¿ka, pola, cielêta. Inne rzeczowniki niemêskoosobowe maj± zwykle koñcówkê ~y (lub ~i po k, g), np. mêsko¿ywotne koty, papierosy, mêskonie¿ywotne dêby, sto³ki, ¿eñskie kobiety, nogi. To rozró¿nienie nie ma ¿adnych nastêpstw dla formy zwi±zanego sk³adniowo zaimka czy przymiotnika, dlatego mówimy zarówno te wspania³e ³ó¿ka, jak i te wspania³e kobiety (w przeciwieñstwie do form mêskoosobowych, np. ci wspaniali panowie). Jednak czasami koñcówkê ~a spotykamy i u rzeczowników mêskoosobowych, np. brat, ksi±¿ê (ci wspaniali bracia, ksi±¿êta), lub mêskonie¿ywotnych, jak akt – l.mn. te akta s±dowe. Z drugiej strony, nijakie rzeczowniki oko, ucho zwykle nie maj± ~a w liczbie mnogiej (normalnie oczy, uszy i tylko w specjalnych znaczeniach oka, ucha). Kolejne komplikacje wprowadza sposób liczenia rzeczowników w liczbie mnogiej. Mo¿na tu wyró¿niæ kilka klas, czê¶ciowo tylko zgodnych z powy¿szym podzia³em na rodzaje gramatyczne.
K³opoty z okre¶leniem rodzaju gramatycznego rzeczowników polskich obrazuj± poni¿sze tabele:
Tutaj mo¿esz poczytaæ wiêcej na temat tworzenia i sk³adni polskich liczebników. Dodaj swój komentarz | Gramatyka jêzyka polskiego | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||

